Informacje

avatar

memento z Mazowsza
40675.74 km wszystkie kilometry
5591.61 km (13.75%) w terenie
65d 02h 20m czas na rowerze
21.03 km/h avg

Kategorie

100up.97 200up.7 300up.2 imprezy rowerowe.4 inne.522 wycieczki jednodniowe.40 wycieczki kilkudniowe.44 wypady w teren.158

2015

baton rowerowy bikestats.pl

Ciekawsze wypady - będą jak gdzieś pojadę

w przygotowaniu

Moje rowery

Moje zdjęcia

Tu jeździłem

Zaliczone gminy

Archiwum

Wpisy archiwalne w kategorii

wypady w teren

Dystans całkowity:9485.73 km (w terenie 3583.02 km; 37.77%)
Czas w ruchu:356:09
Średnia prędkość:19.84 km/h
Maksymalna prędkość:51.48 km/h
Liczba aktywności:158
Średnio na aktywność:60.04 km i 3h 09m
Więcej statystyk
Sobota, 14 lipca 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wypady w teren
d a n e w y j a z d u
57.45 km
20.00 km teren
02:07 h
27.14 km/h
Test SPD



Zaborowskie Łąki. Widok w kierunku OOŚ Debły.


Komin cegielni pomiędzy Zaborówkiem a Zieloną Karczmą

Sobota, 30 czerwca 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wypady w teren
d a n e w y j a z d u
55.00 km
55.00 km teren
02:37 h
21.02 km/h
KPN: Pętla przez Ławy, Wiersze i Truskaw
pagórki, szyszki i burza


Tablica Moskwa. Ławy, Kampinoski PN
Tablica Berlin. Ławy, KPN
Kiedyś ten znak wyglądał tak.



Niedziela, 24 czerwca 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wypady w teren
d a n e w y j a z d u
73.52 km
40.00 km teren
03:35 h
20.52 km/h
Pętla przez KPN, Roztokę, Szymanów i Błonie
błoto i burza

Wyględy Górne. KPN
Zdjęcie z postoju
Przystanek PKS gdzieś pod Kampinosem
Szymanów
Pojechałem przez Zaborów do Roztoki, później zielonym szlakiem (pierwszy raz) do Granicy, cały czas grzmiało i czuło się zbliżającą nawałnicę. Pierwszą falę deszczu przeczekałem pod wiatą przy muzeum. Myśląc, że już po wszystkim ruszyłem w stronę Kampinosu, na trasie niestety dopadła mnie jeszcze większa burza i przemokłem do suchej nitki.
A po burzy upał, więc wylałem wodę z butów i kręcąc korbami w słońcu pojechałem dalej. W Teresinie byłem już suchy.



Czwartek, 21 czerwca 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wypady w teren
d a n e w y j a z d u
35.00 km
23.00 km teren
h
km/h
KPN -testowanie lampki

Poniedziałek, 4 czerwca 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wypady w teren
d a n e w y j a z d u
10.00 km
10.00 km teren
h
km/h

Sobota, 2 czerwca 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wypady w teren
d a n e w y j a z d u
45.00 km
20.00 km teren
h
km/h

Piątek, 1 czerwca 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wypady w teren
d a n e w y j a z d u
39.50 km
20.00 km teren
01:50 h
21.55 km/h
Z Williamem po okolicy.


Zatopiony wagon na Koszajcu © LesnyDziad

Sobota, 19 maja 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wycieczki jednodniowe, 100up, wypady w teren
d a n e w y j a z d u
123.00 km
70.00 km teren
06:45 h
18.22 km/h
Wycieczka do Czerska.
kolejna setka







Ponoć w Czersku straszy duch Czarnej Damy... ja tam widziałem tylko spitych winem gotów:





Budżet wycieczki: 10zł(Powerade, baton, woda Żywiec Zdrój, bilet wstępu)
Cel: trafić do Czerska i nie pomylić drogi powrotnej
Straty w sprzęcie: nie odnotowano
Straty własne: nie odnotowano

P.>Pruszków>Magdalenka>Lesznowola>Piaseczno>Góra Kalwaria>CZERSK>Góra Kalwaria>Piaseczno>Lesznowola>Pruszków>P.

Piątek, 18 maja 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wypady w teren
d a n e w y j a z d u
12.00 km
10.00 km teren
00:30 h
24.00 km/h

Sobota, 12 maja 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria 100up, wycieczki jednodniowe, wypady w teren
d a n e w y j a z d u
128.00 km
30.00 km teren
06:55 h
18.51 km/h
Wielka Pardubicka
Wypad nad Zalew Zegrzyński.

Oczywiście wycieczka rozpoczęła się tradycyjnym opóźnieniem (2h) i spontaniczną naprawą hamulca w warunkach skrajnie ekstremalnych (pod monopolowym:))




I właśnie dzięki sąsiedztwu tego cudownego sklepu, krynicy rozkoszy, udało nam się znaleźć potrzebny budulec do stworzenia części zamiennej (którą notabene dzień później znalazłem na dnie plecaka:/)

Przez warszawski Żerań dojeżdżamy do Kanału Królewskiego i jedziemy prosto aż do Nieporętu i Zalewu Zegrzyńskiego.




W okolicach Nieporętu byłem już bardzo głodny. Niestety nasze zapasy skończyły się już na ósmym kilometrze trasy (podczas przydługiej naprawy piotrowego hamulca - nudziłem się więc zjadłem wszystko co było pod ręką)...
no i teraz brzuch domagał się strawy! Słyszałem jak mi kiszki marsza grały. Okazało się że Piotrek też to słyszał... dziwne...
Na szczęście te nasze odchyły szybko udało się racjonalnie wytłumaczyć: Grały nie moje kiszki ale orkiestra.
W pobliskiej wiosce był Strażak-Party, czyli dzień św.Floriana.
- Oczywiście cała gawiedź już na lekkim rauszu.





I wtedy... udało nam się wtopić w rozbawione towarzystwo i przy muzyce grającej na żywo ustawiliśmy się w kolejce do kuchni polowej po GROCHÓWKĘ!!


Darmowa grochówka jest pozytywnym akcentem każdej rowerowej wycieczki.




Ale żeby nie było tak wesoło to 15min później lunęło z nieba...

Chcieliśmy przeczekać opad pod bar-namiotem na plaży ale...
deszcz się nasilił i musieliśmy spasować. Przez następne 3-3,5 godziny będziemy zalewani deszczem i wodą spod kół trąbiących na nas tirów, będziemy jechać w nocy przez las z tylko jedną przednią, nie dającą światła lampką no i będzie słychać rytmiczny i monotonny chlupot wody w butach.


Można było wrócić z Nieporętu do Warszawy i przerwać... ale to by było za proste.