Informacje

avatar

memento z Mazowsza
40675.74 km wszystkie kilometry
5591.61 km (13.75%) w terenie
65d 02h 20m czas na rowerze
21.03 km/h avg

Kategorie

100up.97 200up.7 300up.2 imprezy rowerowe.4 inne.522 wycieczki jednodniowe.40 wycieczki kilkudniowe.44 wypady w teren.158

2015

baton rowerowy bikestats.pl

Ciekawsze wypady - będą jak gdzieś pojadę

w przygotowaniu

Moje rowery

Moje zdjęcia

Tu jeździłem

Zaliczone gminy

Archiwum

Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2007

Dystans całkowity:483.00 km (w terenie 250.00 km; 51.76%)
Czas w ruchu:26:40
Średnia prędkość:18.11 km/h
Liczba aktywności:5
Średnio na aktywność:96.60 km i 5h 20m
Więcej statystyk
Sobota, 19 maja 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wycieczki jednodniowe, 100up, wypady w teren
d a n e w y j a z d u
123.00 km
70.00 km teren
06:45 h
18.22 km/h
Wycieczka do Czerska.
kolejna setka







Ponoć w Czersku straszy duch Czarnej Damy... ja tam widziałem tylko spitych winem gotów:





Budżet wycieczki: 10zł(Powerade, baton, woda Żywiec Zdrój, bilet wstępu)
Cel: trafić do Czerska i nie pomylić drogi powrotnej
Straty w sprzęcie: nie odnotowano
Straty własne: nie odnotowano

P.>Pruszków>Magdalenka>Lesznowola>Piaseczno>Góra Kalwaria>CZERSK>Góra Kalwaria>Piaseczno>Lesznowola>Pruszków>P.

Piątek, 18 maja 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wypady w teren
d a n e w y j a z d u
12.00 km
10.00 km teren
00:30 h
24.00 km/h

Sobota, 12 maja 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria 100up, wycieczki jednodniowe, wypady w teren
d a n e w y j a z d u
128.00 km
30.00 km teren
06:55 h
18.51 km/h
Wielka Pardubicka
Wypad nad Zalew Zegrzyński.

Oczywiście wycieczka rozpoczęła się tradycyjnym opóźnieniem (2h) i spontaniczną naprawą hamulca w warunkach skrajnie ekstremalnych (pod monopolowym:))




I właśnie dzięki sąsiedztwu tego cudownego sklepu, krynicy rozkoszy, udało nam się znaleźć potrzebny budulec do stworzenia części zamiennej (którą notabene dzień później znalazłem na dnie plecaka:/)

Przez warszawski Żerań dojeżdżamy do Kanału Królewskiego i jedziemy prosto aż do Nieporętu i Zalewu Zegrzyńskiego.




W okolicach Nieporętu byłem już bardzo głodny. Niestety nasze zapasy skończyły się już na ósmym kilometrze trasy (podczas przydługiej naprawy piotrowego hamulca - nudziłem się więc zjadłem wszystko co było pod ręką)...
no i teraz brzuch domagał się strawy! Słyszałem jak mi kiszki marsza grały. Okazało się że Piotrek też to słyszał... dziwne...
Na szczęście te nasze odchyły szybko udało się racjonalnie wytłumaczyć: Grały nie moje kiszki ale orkiestra.
W pobliskiej wiosce był Strażak-Party, czyli dzień św.Floriana.
- Oczywiście cała gawiedź już na lekkim rauszu.





I wtedy... udało nam się wtopić w rozbawione towarzystwo i przy muzyce grającej na żywo ustawiliśmy się w kolejce do kuchni polowej po GROCHÓWKĘ!!


Darmowa grochówka jest pozytywnym akcentem każdej rowerowej wycieczki.




Ale żeby nie było tak wesoło to 15min później lunęło z nieba...

Chcieliśmy przeczekać opad pod bar-namiotem na plaży ale...
deszcz się nasilił i musieliśmy spasować. Przez następne 3-3,5 godziny będziemy zalewani deszczem i wodą spod kół trąbiących na nas tirów, będziemy jechać w nocy przez las z tylko jedną przednią, nie dającą światła lampką no i będzie słychać rytmiczny i monotonny chlupot wody w butach.


Można było wrócić z Nieporętu do Warszawy i przerwać... ale to by było za proste.


Sobota, 5 maja 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wypady w teren, wycieczki jednodniowe
d a n e w y j a z d u
98.00 km
50.00 km teren
06:00 h
16.33 km/h
Wycieczka do Sochaczewa
czyli totalny spontan spod znaku: "-William wyłaź na rower!!; -Daleko jedziemy??; -Eee... taka mała rundka po okolicy"

Pojechaliśmy do KPN-u i poprzez piaskownicę dojechaliśmy do Żelazowej Woli a stamtąd już prosto do Sochaczewa. Wjechaliśmy na górę zamkową, gdzie William poskakał trochę po zamkowych ruinach. Ja postanowiłem pobawić się w DH. Zjeżdżając po zboczu tylne koło złapało uślizg na trawie, nie zmieściłem się w zakręcie i zaliczyłem kontakt z latarnią doświetlającą zamek. Pamiętam, że zjeżdżałem, a chwilę później już leżałem obok latarni z zakrwawioną nogą. Żeby było bardziej 4fun to okazało się, że Piotrek miał bandaż, a więc do pełni szczęścia brakowało jedynie apteki żeby polać czymś dezynfekującym. Niestety wszystkie 4 które objechaliśmy były już zamknięte. Musieliśmy więc zadowolić się wodą niegazowaną z biedronki.
Z tego miejsca pragnę pozdrowić moją Panią od PO :)







Budżet wycieczki: 5zł (woda Żywiec Zdrój i baton Grzesiek)
Cel: "-Na zachód, Panie!"
Straty w sprzęcie: nie odnotowano
Straty własne: rozcięta skóra na udzie, krwiak i bóle nogi.

Jeszcze tylko 45km drogi powrotnej z zabandażowaną nogą i w domu.

Czwartek, 3 maja 2007 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria 100up, wycieczki jednodniowe, wypady w teren
d a n e w y j a z d u
122.00 km
90.00 km teren
06:30 h
18.77 km/h
Tour de kampinos,
czyli pierwsza setka.


Podjazd na Ćwikową Górę


Mazowieckie krajobrazy pod Cybulicami


Brochów, którego nie było.

Budżet wycieczki: 6.50zł (czipsy, baton, woda - zdrowo się odżywiam)
Cel: Setka
Straty w sprzęcie: nie odnotowano
Straty własne: nie odnotowano